WYBÓR
Część z ludzi bardzo zdolnych wokalnie, zwłaszcza tych co słyszalnie sobie dobrze radzi, nie chce pracować nad nauką emisji głosu. Może to zasługa przekonania, że są dwa wyjścia: albo śpiewasz super albo beznadziejnie. Nie ma nic między. Jeżeli przyjmiemy, że założenie jest prawdziwe, to głos byłby dany raz na zawsze i tyle. Zawsze byłoby “super”. A przecież głos pracuje całe życie i się zmienia!
Ci, którzy mają więcej natury przychodzą na zajęcia, ale chodzą krótko. Nie mają problemu, by od razu zaśpiewać publicznie, bo wiedzą, ze będzie dobrze. Ok. Fajnie. I co dalej? Odchodzą.
Po części zgadzam się z ich „obroną tożsamości”, „walki o autonomię i niezależność” głosu, czy niechęć do zmian, do nauczycieli, do procesu… A ewidentnie nauka śpiewu jest procesem zmian.
Ja już widziałam genialne głosy. Ludzi, którzy byli ode mnie o niebo lepsi, zdolniejsi.. A potem stygli w tym swoim wyobrażeniu talentu i swojej nieprzeciętności. Nie zrobili z tym nic. I ich koledzy, początkowo mniej zdolni, tacy z wokalnego cienia – zaczęli ich doganiać. Ba! Nawet przegonili.
Talent to jeszcze mało. Śpiewanie jest bardzo trudne, ponieważ prócz wokalnej wiedzy wymaga różnorodnych działań, wykształcenia lub wzmocnienia pewnych cech charakteru, wymaga regularnej pracy i dyscypliny, odpowiedniego myślenia, trafnych ćwiczeń i wskazówek, nieustannego rozwoju… Nawet jak ktoś jest już TOP TOP.