
Jak powinna wyglądać idealna relacja uczeń-mistrz
Szukając w Internecie wiadomości o relacji uczeń-mistrz wszędzie wyskakuje powiązane z nimi hasło WIRTUOZ. Ciekawe… MISTRZ powinien być wirtuozem, czyli powinien przewyższać innych biegłością i umiejętnością w jakiejś dziedzinie. Mistrz jest obierany za wzór i stanowi autorytet dla swoich podopiecznych, wywiera na nich duży wpływ. W dziedzinach artystycznych jego wpływ jest jeszcze większy, ponieważ uczniem jest osoba obdarzona pewnym „obciążeniem neurologicznym”, czyli bogatszą emocjonalnością i wrażliwością, a spotkanie na swojej drodze mistrza jest spotkaniem szczególnym. Śpiew i muzyka to dziedziny wyjątkowo trudne. Pasjonaci śpiewu potrafią się w nim zagubić, zatracić, on może ich zbudować, może zniszczyć. Przewodnik po tym świecie musi być więc wyjątkowo uważny.
Mistrz wprowadza ucznia w tajemniczy świat sztuki, pomaga mu się w tym świecie odnaleźć. To relacja w której uczeń i mistrz od siebie „biorą” – uczeń od mistrza, a mistrz od ucznia. Z każdym uczniem nauczyciel staje się lepszy, a obserwowanie postępów u ucznia pozwala mistrzowi być mistrzem.
Nauczyciele śpiewu często są postrzegani jako osoby o silnych osobowościach. Charyzma i talenty wokalne idą ze sobą w parze. Zarówno na scenie, jak i w pedagogice są to nieodzownie sprzyjające cechy. Niestety czasem silna osobowość nauczyciela zaczyna dominować nad uczniem, lub nawet go niszczyć.
Kiedyś na lekcji śpiewu usłyszałam od swojej nauczycielki głosu, że są dwa typy mentalności pedagogów – jedni którzy kreują swoje ego i podkreślają swoje JA poprzez stawianie siebie w roli nadrzędnej. Kontrastującego z nimi ucznia traktują jako obserwatora swojej wielkości. Drudzy (którzy są w znacznej mniejszości) rezygnują ze swojego ego lub staja w cieniu „idei”, „procesu”, „ucznia”. Ci drudzy wykazują się znacznie silniejszą osobowością i profesjonalnością. Tylko osoba spełniona i zadowolona ze swojej drogi może tak śmiało pozbyć się swojego ego i postawić dominantę na uczniu.
Idealny Mistrz rozbudza talent ucznia i z dużą życzliwością obserwuje jego rozwój. Przekazuje podopiecznemu techniczne umiejętności. Nie zważa na potknięcia, ponieważ w procesie nauki potknięcia są tylko detalami, a czasem błędy zamieniają się w konkretne wokalne progresy. Mistrz „otwiera drzwi” danej dziedziny, podaje różne rozwiązania i przekazuje pewną estetykę wykonawczą. Nie tworzy jednak swojej kopii czy duplikatu, bardziej towarzyszy niż dominuje. Mądry mistrz pozwala podopiecznemu rozwijać się swoim tempem, bez presji, szukać swojej wokalnej prawdy, własnej drogi, autentyczności, pielęgnować niezależność i indywidualność. Wzmacnia ucznia, daje mu wsparcie i otuchę, ale nie pozbawia go decyzyjności. Rozumie, że kiedyś uczeń się usamodzielni i pójdzie własną muzyczną drogą.
Niestety trudno dziś o prawdziwych etycznych mistrzów. Nie jeden „mistrz”, widząc podziw swoich podopiecznych, zaczyna wierzyć w swoją ponadprzeciętną skuteczność, nawet popada w zauroczenie swoim własnym ego, mitomanię czy megalomanię. Widziałam i takich, co dopatrzyli się w swoich działaniach magicznych zdolności…
Mistrz niedojrzały będzie także zazdrosny, zaborczy. Wokalnymi błędami technicznymi podopiecznego i brakiem efektów nauczania obarczy właśnie jego, „wciskając mu nie jeden kit” i silnie destabilizując wiarę ucznia w swój talent i wokalne możliwości. Wśród niedojrzałych mistrzów natknąć się można również na tych, którzy z premedytacją manipulują uczniami i tworzą z nimi silne, choć toksyczne relacje. Relacje oparte na nadużywaniu przewagi pozycji w jakiej się znajduje nauczyciel. Niestety taki nauczyciel w dalszym ciągu postrzegany jest przez ucznia jako mistrz.
Przerwanie tak dziwnej więzi może spowodować pojawienie się u ucznia odczucia porażki, poczucia winy. Brak efektów wokalnych, zwłaszcza po dłuższym procesie nauki wpływa bardzo negatywnie na psychikę ucznia. W większości przypadków to nauczyciel powinien być obarczony konsekwencją braku efektów nauczania i pogorszenia stanu psychicznego ucznia. W praktyce wygląda to całkiem inaczej i masę jest pokrzywdzonych, zniszczonych wokalnie uczniów. Na swojej wokalnej i pedagogicznej drodze widziałam masę takich pokrzywdzonych wokalistów. Spośród nich tylko nieliczni znajdowali siłę by szukać dalej, zaufać kolejnemu mistrzowi, poddać się procesowi wokalnej reedukacji.